<<< poprzedni nr          Głos Parafialny nr 103        następny nr >>>

Święty Brat Albert Chmielowski

 Był artystą malarzem, przed którym otworem stała kariera artystyczna. Wrażliwość na nędzę człowieka, zwłaszcza na brak Boga, doprowadziła go do odkrycia Bożego Piękna, które przywraca godność grzesznikowi. Bóg jest najdoskonalszym Artystą; On stwarza z niczego. Adam, przeżywając głębokie nawrócenie, stał się świadkiem Chrystusa. Wielu artystów go nie rozumiało, zwłaszcza wtedy gdy odwiedzał najbardziej niebezpieczne dzielnice nędzy w Krakowie. Adam Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 r. w Igołomii pod Krakowem w rodzinie ziemiańskiej. Bardzo wcześnie został osierocony i jego wychowaniem i kształceniem zajęła się rodzina. Uczył się w szkole kadetów w Petersburgu a następnie w gimnazjum w Warszawie. W latach 1861 – 1863 studiował w Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach. Brał udział w Powstaniu Styczniowym i podczas walk został ranny. Dostał się do niewoli rosyjskiej, gdzie w wieku 18 lat przeżył amputację nogi bez środków znieczulających. Dzięki staraniom rodziny udało mu się opuścić carskie więzienie. Adam Chmielowski udał się wtedy do Paryża, gdzie odbył studia malarskie. Studiował też inżynierię w Gandawie. Studia malarskie kontynuował w Monachium.

Napisz do nas Mapa strony Msza On-Line

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Zaufać Sercu Bożemu

Żyjemy w świecie coraz bardziej  niespokojnym,  skomplikowanym, zmieniającym się na naszych oczach i  to wszystko nas martwi i niepokoi. Szukamy więc uparcie czegoś, co da nam poczucie bezpieczeństwa i miłości. Żeby żyć, potrzeba nam  nie tylko chleba i wody; ale również miłości. Ważna jest świadomość, że się kocha i jest się kochanym. Można, a często nawet trzeba w życiu rezygnować z wielu ambicji  i wartości. Nigdy jednak nie wolno zrezygnować z miłości. Często jednak ludzkie serca nas zawodzą ,sprawiają ból i rozczarowanie. Ale komu zaufać? Jest  takie serce, które nas ukochało i oddało za nas życie. To Najświętsze Serce Jezusa, to Serce Boga otwarte dla człowieka — to słowo od Boga. To Serce nie jest czymś minionym, co przestało żyć owego piątkowego popołudnia, zanim żołnierz przebił Je włócznią. Serce Jezusa nadal bije, bo Jezus zmartwychwstał i żyje. Jezus otwiera Swoje Serce, abyśmy wszyscy mogli wejść do Niego w naszym pragnieniu miłości – powie Anselm Grun. Ta miłość jest darmowa, my  na nią nie zasłużyliśmy. Jezus nas kocha nie za coś, ale pomimo wszystko.