Wstęp    I    II    III   IV    V    VI    VII    VIII    IX    X    XI    XII    XIII    XIV    XV    Zakończenie
<<<    poprzednia                                              następna >>>

Stacja V.
Jezusowi krzyż ciężki nieść pomaga Szymon Cyrenejczyk.

Wracał z pola, zmęczony w południe z Aleksandrem i Rufusem, swoimi synami. Zatrzymali go.
- Pomożesz dźwigać krzyż skazańcowi - Dajcie mi spokój, jestem zmęczony wracam z pola - Znasz go
- Nie znam - Słyszałeś o Jezusie z Nazaretu. - Słyszałem. Ale zostawcie mnie w spokoju co ja jestem winien. - Poniesiesz krzyż Zbawiciela. - Nie chcę, nie mogę. Jestem zmęczony, śpieszę się do domu.

Nie broń się Szymonie, jaka spotkała ciebie łaska. Dokąd będzie głoszona ewangelia, ty będziesz pomagał dźwigać krzyż Jezusowi. Będą mówić twoje imię. Szymon z Cyreny pomógł dźwigać krzyż Jezusowi. Wiesz Ja też mam takie pokusy, po co robić rzeczy małe błahe. Chciałbym zrobić coś wielkiego czym zadziwię świat. Ludzie będą mnie podziwiać chwalić. A patrz jak to jest u Pana Boga zupełnie inaczej. To wystarczy kubek wody podany biednemu. To wystarczy obmyć komuś twarz. To wystarczy powiedzieć komuś nie płacz. I zobacz, przez to zbawiany jest świat. Wystarczy pomóc dziw gać komuś kilka kroków jego krzyż i wtedy mój ludzki czyn odruch dobroci nabiera kosmicznych wymiarów i tak dokonuje się zbawienia świata. Patrz jaka to dziwna rzecz, Wszechmogący, a potrzebuje mojej pomocy.  A co się stało z jego chłopcami? Opowiadają że wyrośli na wielkich ludzi, że obaj zostali biskupami. No nie dziwię się jak się ma takiego Tatę... Jak się pamięta, że mój Tata dźwigał krzyż Chrystusa, to jak inaczej.

Módlmy się: O błogosławione efekty wychowania dzieci.
Święty Janie Bosko - módl się za nami