Wstęp    I    II    III   IV    V    VI    VII    VIII    IX    X    XI    XII    XIII    XIV    XV    Zakończenie
<<<    poprzednia                                              następna >>>

Stacja XV.
Zmartwychwstanie

Przed wschodem słońca Maria Magdalena, Kleofasowa i Salome wzieły wodę, prześcieradła, wonności, aby obmyć namaścić i zawinąć ciało Jezusa. To był dobry człowiek, należy mu się uczciwy pogrzeb, a przecież nie było kiedy. Bo od zachodu słońca rozpoczynała się Pascha. Weszły do grobu i zdrętwiały. Boże. Kamień odsunięty, pieczęci zerwane, strażników nie ma. Wykradli go dranie! W ogrodzie jeszcze we mgłach porannych ktoś chodził, pewnie ogrodnik. Podbiegła Magdalena i zapytała tajemniczo: -Słuchaj jeśli to ty go wziołeś powiedz gdzie go położyłeś, ja go wezmę. -Mario. Jezus Maria ! To ty żyjesz. -Nie dotykaj mnie. Jeszcze nie wstąpiłem do Ojca. Idź powiedz braciom, że uprzedzę ich do Gallilei. Pobiegła więc powiedzieć Piotrowi, Janowi i innym zamknętym w wieczerniku, ale oni myśleli że oszalała, kto by wierzył kobietom. Widziałam go on żyje.
Przyszedł więc wieczorem zobaczyli go wszyscy nie było tylko Tomasza. Gdy wrócił powiedzieli mu wszyscy: Widzieliśmy Pana, zlękliśmy się, uspokoił nas i powiedział nie bujcie się. Jam jest. -Panowie takiej ciemnoty to mi nie wciskajcie. Dokąd nie zobaczę jego przebitego boku i nie włoże ręki nie uwierzę. No to chodź Tomasz. Choć do nas do kościoła. Zobaczysz go zmartwychwstałego, miłosiernego z promieniem białym i czerwonym. Włóż palec w jego rany i nie bądź niedowiarkiem bo to wstyd. Dziś mówić że nie wierzę w Boga to trzeba mieć coś z rozumem nie tak, albo z sumieniem nie tak.

Módlmy się:  O wiarę, nadzieję i miłość
Wszyscy Aniołowie Pańscy - módlcie się za nami